Kategorie produktów

Perspektywy polskiego handlu. Może być dobrze, ale niekoniecznie.

Piątek, 19 lutego 2021 HURT & DETAL Nr 02/180. Luty 2021
Polski handel produktami szybkozbywalnymi nieźle daje sobie radę w epoce pandemii. Jednak to, czy wyjdzie on z tego trudnego okresu bez szwanku, nie jest takie oczywiste.
Kolejne lockdowny w gospodarce związane z przebiegiem pandemii uderzyły potężnie także w handel jako całość, jednak w znikomym stopniu w obrót produktami szybkozbywalnymi. Powiedziałbym nawet więcej: gdybyśmy  próbowali podsumować miniony rok w sprzedaży produktów FMCG zarówno hurtowej, jak i detalicznej, to można by stwierdzić, że tak naprawdę nie wydarzyło się w tej dziedzinie nic specjalnego. Przynajmniej jeśli chodzi o działalność bieżącą sieci handlowych, a także nienależących do nich pojedynczych sklepów. W przypadku tych ostatnich mieliśmy częstokroć do czynienia z wyraźnym wzrostem obrotów wynikającym z faktu, iż w obliczu zagrożenia COVID-19 konsumenci woleli robić szybkie zakupy blisko domu, niż udawać się do dużych marketów.

Cyfrowa rewolucja

Nie oznacza to oczywiście, że w dziedzinie, o której mówimy, nie nastąpiły w minionym roku żadne głębsze zmiany. Mamy bowiem do czynienia z procesami, które wpłyną na kształt handlu w najbliższych latach. Chodzi przede wszystkim o proces cyfryzacji, zarówno samej sprzedaży, jak i logistyki. Postęp w tym obszarze był w minionym roku tak duży, iż być może będzie w stanie zneutralizować skutki narastającej inflacji i pogarszania się koniunktury gospodarczej.

Najbardziej zaawansowaną formę informatyzacji sprzedaży mamy rzecz jasna w przypadku bezpośredniego handlu przez internet. Rozwój takiej sprzedaży uratował niemałą część firm handlowych. Jednak przede wszystkim w obszarze produktów przemysłowych. Co prawda coraz więcej firm zapowiada rozwój sprzedaży żywności przez internet, nie należy jednak oczekiwać, że sklepy internetowe w krótkim czasie staną się poważną konkurencją dla placówek stacjonarnych. W sytuacji utrzymywania się niezłej rentowności tych ostatnich trudno oczekiwać, że zagrożą im e-sklepy, nawet przy zminimalizowanych kosztach dostawy zamówień. Badania dowodzą zresztą, że sprzedaż tego samego koszyka dóbr za pośrednictwem internetu jest dla konsumenta droższa. Ponadto możliwość wyboru produktów świeżych bezpośrednio wciąż stawia sklepy stacjonarne na uprzywilejowanej pozycji. Należy więc oczekiwać, że postępująca przez cały miniony rok cyfryzacja w dużej mierze ukształtuje na nowo szereg procesów sprzedażowych, jednak nie zastąpi placówek tradycyjnych. Wszystkie te zmienne powodują, że przez cały miniony rok handel produktami FMCG mocno się unowocześnił i dzięki temu będzie sprawniej odpowiadał na potrzeby konsumentów.

Sprawcza moc kontroli...

Patrząc więc optymistycznie w najbliższą, a także postpandemiczną przyszłość handlu, trzeba jednak pamiętać o szczególnych uwarunkowaniach jego funkcjonowania. Stwarzanych m.in. przez nowe rozwiązania podatkowe i prawne oraz działalność wielu instytucji państwowych. Szczęśliwie nieco przycichła ostatnio sprawa utworzenia krajowego holdingu spożywczego, w ramach którego  miała działać państwowa sieć handlowa. Rząd przewidywał powołanie zupełnie nowej jednostki kontrolowanej przez państwo, później zaś przejęcie jednej sieci z już działających na rynku. Projekt pilotował Jacek Sasin, jednak od pewnego czasu nie pojawia się w tej kwestii żadna nowa informacja. I należy to uznać za dobry prognostyk.

Niezwykle natomiast zaktywizował się UOKiK. Już pod koniec ubiegłego roku nałożył na właściciela Biedronki rekordową karę – ponad 700 mln złotych za nieprawidłowe rozliczenia z dostawcami w ramach tzw. rabatów retro. Oczywiście sprawa będzie miała dalszy ciąg przed sądami, być może nawet europejskimi i trudno teraz oceniać słuszność, decyzji UOKiK. Tym bardziej, iż nie znamy szczegółowych wyników kontroli urzędu, ani tym bardziej dokumentów z nią związanych. Wiadomo natomiast, że sprawa rabatów retro w stosunkach między handlem i dostawcami od dawna budziła emocje, co nie zmienia faktu, że wysokość kary dla Biedronki wydaje się porażająca. Tymczasem UOKiK zapowiada kontrole o podobnym charakterze także w innych zagranicznych sieciach handlowych. Trudno nie wiązać tych spraw z dążeniem władz do repolonizacji wielu elementów życia gospodarczego czy społecznego, czego przykładem jest (co prawda w innej dziedzinie gospodarki) przejęcie Polska Press przez PKN Orlen.

Jednocześnie UOKiK wciąż nie wydał decyzji w sprawie przejęcia ponad 300 sklepów Tesco przez Netto. Zapowiedział natomiast konieczność kontroli konsekwencji tej transakcji dla rynków lokalnych, co oznacza de facto opóźnienie decyzji urzędu  o kolejne kilka, a może i kilkanaście miesięcy. Jeżeli dodać do tego działania resortu sprawiedliwości zmierzające do tzw. uporządkowania rynku franczyzy, to określiłbym to krótko: „strach się bać”.

Wszystko wskazuje bowiem na to, że handel może stać się obiektem silnej ingerencji ze strony państwa. Dziedzina gospodarki, która przed laty uruchomiła prywatną przedsiębiorczość u progu transformacji na przełomie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku, teraz może zostać „przygaszona” przez urzędniczą nadaktywność.

Witold Nartowski
Dziennikarz




tagi: handel , sprzedaż , rynek , trendy sprzedaży , FMCG , rynek spożywczy , hurt , detal , handel , sprzedaż , konsument , pandemia , covid-19 , ekonomia , gospodarka ,