Kategorie produktów

Na rozgrzewkę – GRZANIEC!

Środa, 27 listopada 2019 HURT & DETAL Nr 11/165. Listopad 2019
Trudno wyobrazić sobie jesień i zimę bez wszelkiego rodzaju naparów i napojów rozgrzewających. Warto jednak uświadomić sobie, że grzaniec nie jedno ma imię. Herbata, kawa czy napar? Na bazie wina, piwa czy cydru? Z dodatkiem świeżych owoców, z korzeniem imbiru czy bez? Możliwości jest nieskończenie wiele!
Choć początek listopada przywitał nas stosunkowo wysoką jak na ten miesiąc temperaturą, to nie sposób nie poczuć, że przed nami dni, podczas których pogoda nie będzie rozpieszczać. Dokuczać nam będzie przenikliwy mróz, opady śniegu, porywisty wiatr… Jesień i zima w klimacie umiarkowanym nie trwa krótko, nie przebiega także tak łagodnie jak na południu Europy. Być może dlatego tradycja grzańca jest szczególnie silna w krajach północnych – w mroźnej Skandynawii, alpejskich rejonach Niemiec, Austrii i Francji a także… w Polsce.

Grzańce są winami typowo deserowymi, a ich popyt jest silnie skorelowany z mijającymi porami roku. Sprzedaż produktów tej kategorii znacznie wzrasta już od początku października i przez cały okres jesienno-zimowy utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie. Sezon na grzańce kończy się wraz z ociepleniem temperatury.

Grzaniec, czyli jak sama nazwa wskazuje, to wszystko co rozgrzewa. Choć pierwszym skojarzeniem z tym wyrazem jest czerwone wino z korzennymi przyprawami, nie należy zapominać, że grzańce to nie tylko napoje z dodatkiem alkoholu. Mowa także o specjalnie przygotowanych mieszankach zimowych herbat, a także aromatycznych naparach na bazie gorącej wody i świeżych owoców.

Sezonowość tej kategorii produktów to niezwykle istotna kwestia, która powinna zostać uwzględniona przy planowaniu rozmieszczenia produktów na półce w okresie przedświątecznym. Grzaniec rotuje jedynie przez kilka miesięcy w roku, także jeśli zależy nam na dobrej sprzedaży, należy być odpowiednio zaopatrzonym już podczas pierwszych mroźnych dni.

Dwa słowa o historii

Tradycja picia wina, podgrzanego do określonej temperatury, z dodatkiem przypraw korzennych sięga aż do czasów starożytnego Rzymu. Pamięć o tym obyczaju przetrwała dzięki m.in., dziełom dramatycznym komediopisarza – Plauta – datowanych na II w. n.e. Ekspansja terytorialna cesarstwa rzymskiego oznaczała również rozprzestrzenianie się wśród ludów Europy rzymskiej kultury – języka, literatury, filozofii oraz… przepisów kulinarnych. W ten sposób tradycja picia grzanego wina została poznana od brzegów Renu aż po ujście Dunajca.

Rzymski przepis, w gruncie rzeczy bardzo podstawowy, został zaadaptowany przez wiele krajów na świecie. Swoją wersją grzańca mogą pochwalić się m.in. Czechy, Słowacja, Francja, Rosja, Turcja, Kanada, Brazylia, Bułgaria, Chile…

W dzisiejszej kulturze grzaniec to napój na bazie czerwonego wina z dodatkiem przypraw korzennych, takich jak: cynamon, gałka muszkatołowa, gwiazda anyżu, goździki, kardamon i imbir. Nierzadko oprócz przypraw dodaje się świeże owoce pokrojone w plastry (głównie cytryny i pomarańcze), a także miód. Inne dodatki dodawane są w zależności od kraju i obyczaju – na przykład w Kanadzie pija się grzane wino z syropem klonowym, natomiast w Bułgarii dodatkiem są ziarenka pieprzu. Należy pamiętać, że grzane wino nie może zostać doprowadzone do temperatury wrzenia.

Grzaniec w wydaniu niemieckim

Warto jednak zwrócić uwagę na jedną z bardziej rozpowszechnionych wersji tego napoju, szczególnie popularną w alpejskich rejonach Niemiec oraz we francuskiej Alzacji. Mowa o napoju Glühwein, czyli połączeniu czerwonego wina i przypraw (laski cynamonu i wanilii, goździków, anyżu, cytrusów oraz cukru), nierzadko z dodatkiem odrobiny alkoholu (np. rumu lub likieru). Pełnoprawny Glühwein jest zrobiony z czerwonego wina winogronowego, jednak w niektórych rejonach Niemiec używa się win owocowych. Okazjonalnie bazą tego napoju może stać się białe wino.

Istnieje wiele wariantów popularnego w Niemczech trunku. Poza bezalkoholowym Glühnweinem, przygotowywanym na bazie owocowego soku z myślą o osobach niepijących oraz dzieciach, w okresie bożonarodzeniowym równie ważne jest spożywanie tradycyjnego Feuerzangenbowle. Jest to grzaniec podawany wraz z kostką cukru nasączoną rumem, która pod wpływem temperatury topnieje i miesza się z winem.

Skandynawski glögg

Jednak długa tradycja picia grzańców jest także obecna nie tylko w Niemczech. Glögg to rodzaj grzanego wina, który choć wywodzi się ze Szwecji, jest popularny również w Islandii, Finlandii, Skandynawii i Estonii. Oprócz czerwonego wina i korzennych przypraw, w przepisie na glögg odnajdziemy także bakalie, takie jak rodzynki czy drobno pokrojone migdały. Poza tym nierzadko dodaje się drugi rodzaj alkoholu – odrobinę wódki, koniaku lub akvavitu. Kolejną zmienną jest to, że glögg można również przyrządzić na bazie soku owocowego – najczęściej jest to sok z czarnej porzeczki, jabłek lub mieszanka kilku smaków.

Jeszcze na początku XIX wieku glögg był spożywany głównie przez mężczyzn, poza tym jego spożycie było raczej związane z Tłustym Wtorkiem (Shrove Tuesday), czyli ostatnim dniem przed Środą Popielcową, świętem analogicznym do Tłustego Czwartku. Jednak w późniejszych latach z powodu wprowadzenia prohibicji zarówno produkcja, jak i spożycie tego napoju niemalże całkowicie zamiera. Pierwsza próba komercjalizacji produkcji glögga ma miejsce w roku 1920, jednak napój nie przyjmuje się na rynku. Popularność trunku zaczyna się na dobre po roku 1930, gdy zakaz spożywania alkoholu zostaje oficjalnie zniesiony. Od tamtego czasu glögg na stałe gości na świątecznych stołach.

Grzaniec nad Wisłą

Polska wersja tego trunku jest daleka od niemieckiego Glühweinu – co świadczy o wspólnym pochodzeniu obu napojów. Największa różnica polega na tym, że Polacy dodają do grzanego wina znacznie więcej pszczelego miodu. Jednak poza tym nie ma rozbieżności w samej recepturze, oczywiście poza proporcjami. Dawniej na ziemiach polskich równie popularna była winna polewka – czyli grzaniec z dodatkiem słodkiej śmietanki lub roztrzepanych żółtek z jaj.

Warto zwrócić uwagę na liczne interpretacje niemieckiej receptury, jak grzaniec Marcina z Urzędowa. Autor „Herbarza Polskiego” wydanego w XVI wieku spopularyzował swoją wersję tego trunku – grzaniec na bazie wina owocowego z dodatkiem korzennych przypraw, okowity i pieczonych gruszek (lub innych owoców). W roku 2007 na podstawie źródeł pisanych odtworzono dawny przepis i wpisano go na Listę Produktów Tradycyjnych.

Jednak w Polsce przyrządza się grzaniec nie tylko na bazie wina. Równie popularnym trunkiem, który można napotkać na jarmarkach w okolicy świąt, jest grzane piwo. Przyrządzany wedle tych samych wytycznych co tradycyjny grzaniec różni się tym, że czasami dodaje się do niego zmieszane żółtko. „Choć klienci najczęściej wybierają Grzaniec Galicyjski, zainteresowaniem cieszy się również miód pitny. Oprócz klasycznego grzańca coraz częściej wybiera się inne warianty smakowe – miodowy, korzenny… producenci oferują zróżnicowane warianty. Oprócz tego na pewno piwo, gdzie dodaje się specjalnie przeznaczoną do tego przyprawę – takie połączenie świetnie się sprzedaje. Warto dodać, że bardzo dużo osób wybiera piwa bezalkoholowe, aby następnie przyrządzić z nich grzaniec. Myślę, że to jest idealna opcja dla tych, którzy piją alkohol dla smaku” – dodaje Agnieszka Górska, właścicielka sklepu w Jachrance.

Grzaniec nie tylko z alkoholem

Należy jednak pamiętać, że grzańce to nie tylko napoje z dodatkiem alkoholu, ale również odpowiednio aromatyzowane herbaty oraz napary. Możliwości w komponowaniu smaków nie sposób zliczyć, jednak na ogół przyjęto, że grzańce powstają na bazie czarnych herbat. Oprócz zwyczajowych, korzennych przypraw, wiele firm oferuje również inne smaki. Jednak zazwyczaj są to mieszanki z aromatami owoców (cytrusy, owoce leśne czy też te typowo jesienne – gruszki, jabłka, śliwki…), orientalnymi przyprawami, rozgrzewającym korzeniem imbiru, nie brakuje w nich także… suszonego miodu, tak charakterystycznego dla kultury grzańca w Polsce.

♦ Herbaty

Wielu producentów herbaty zdaje sobie sprawę z tego, jak wielką rolę odgrywa ta kategoria podczas okresu bożonarodzeniowego. Herbata jest kupowana nie tylko na prezent, ale także do podania na świątecznym stole czy do wypicia w domowym zaciszu, w ramach rozgrzania po długim dniu spędzonym na zimnie. Producenci dostosowują ofertę, smaki oraz opakowania w zależności od preferencji klientów.

Można przypuszczać, że te wybierane z myślą o podarowaniu bliskim będą wariantami typowo klasycznymi, niearomatyzowanymi liśćmi herbaty czarnej lub zielonej. Warto jednak zastanowić się po jaką mieszankę sięgają Polacy chcąc wybrać typowo „grzańcowe” warianty, idealne do użytku własnego albo do podania na świątecznym stole. Na pewno wiele zależy od indywidualnych preferencji klienteli, dlatego o gusta konsumentów oraz czynniki, które wpływają na proces zakupowy, zapytaliśmy detalistów.

„Nasi klienci zdecydowanie wolą owocowe smaki – typowo zimowe warianty, które są produkowane z myślą o tej porze roku. Sprzedaży herbat, głównie owocowych i większości w torebkach, rośnie zauważalnie w ostatnim kwartale roku. Jeżeli chodzi o lidera sprzedaży w tej kategorii jest to generalnie Herbapol. Klienci przy wyborze herbaty zwracają uwagę na markę, jednak reklama w telewizji jest również istotna. Bo jeżeli ktoś zobaczy reklamę to jest to dla niego impuls do kupienia i do szukania. Bywa tak, że gdy wchodzi nowy, mocno reklamowany wariant, klienci przychodzą i o niego pytają. Wtedy od razu zamawiamy go w hurtowni” – przyznaje Agnieszka Górska, właścicielka sklepu w Jachrance.

Kawy

Warto również pamiętać o kategorii kawy, bo według detalistów jej sprzedaż nieznacznie wzrasta w okolicach Bożego Narodzenia – zapewne jest to związane z podarowywaniem jej w ramach świątecznego upominku. Poza tym warto pamiętać, że kawa z dodatkiem korzennych przypraw jest również rodzajem zimowego grzańca. Z tego powodu być może warto o tym pomyśleć w kontekście sklepowego ekspresu. Dodatki takie jak czekolada, cynamon czy inne korzenne przyprawy będą miłym zaskoczeniem dla klienta w placówkach, gdzie oferuje się kawę „2go”.

Syropy

Owoce to bardzo ważny składnik grzańców. Choć rozgrzewające napary podawane są zazwyczaj z dodatkiem świeżych, pokrojonych w plasterki cytrusów (mandarynki, pomarańcze, cytryny) należy pamiętać również o owocach „zamkniętych” w butelce. Mowa oczywiście o smakowych syropach, które można dodać zarówno do grzańca, jak i do herbaty czy naparu. W portfolio producentów można znaleźć naprawdę wiele propozycji smakowych tak, aby każdy konsument znalazł coś dla siebie. Jednak wydaje się, że najczęściej wybieranym smakiem jest malina, o czym świadczy mnogość dodatków z jakimi jest łączona (z dziką różą, z melisą, z cytryną). Z tego powodu być może warto zadbać o to, aby chociaż jedna butelka syropu malinowego była dostępna w asortymencie naszego sklepu już na początku sezonu jesienno-zimowego.

Nie należy jednak zapominać o tym, że smaki takie jak imbir czy pigwa, śliwka i żurawina również powinny cieszyć się powodzeniem klientów. W ofercie producenta można odnaleźć smaki typowo letnie (takie jak kiwi czy cytryna) i typowo zimowe, warto być na to uczulonym składając zamówienie w hurtowni. Latem syropy stanowią podstawę dla słodko-kwaśnych lemoniad, natomiast zimą będą stanowiły dodatek do herbaty, ponczu, grzańca lub naparu. Dlatego należy wybrać te smaki, które będą dobrze rotować w porze jesienno-zimowej.

Korzenne przyprawy i inne dodatki

Warto zaopatrzyć sklepowe półki w specjalnie młynki z mieszanką przypraw przeznaczoną specjalnie do kaw i deserów oraz z przyprawami korzennymi do grzańców. Wydaje się, że jest to produkt bez którego mogą objeść się klienci sklepów. Jednak uzupełnienie asortymentu o te produkty jest dla konsumentów niezwykle ważne, co podkreślają detaliści. „Warto pamiętać o tym, aby na początku jesieni zaopatrzyć asortyment swojego sklepu w przyprawy do grzańca – to produkt, który zdecydowanie warto mieć na półce w swoim sklepie. Nie każdy lubi korzystać z gotowych rozwiązań, niektórzy klienci wolą wybrać czerwone wino samodzielnie aby później, już w domu, przyrządzić grzaniec samodzielnie. Warto także pamiętać, że taką przyprawę można dodać również do piwa, które nie jest raczej powszechnie dostępne w wariancie typowo grzańcowym” – dodaje Agnieszka Płochocka, kierowniczka sklepu w Rembertowie.

Kolejnym produktem, ważnym w kontekście rozmaitych grzańców, jest świeży korzeń imbiru. Ze względu na korzystne dla zdrowia działanie jest częstym składnikiem wielu naparów. Imbir nie tylko rozgrzewa, ale także ma właściwości odkażające (pomaga ukoić ból gardła), bakteriobójcze i przeciwzapalne. Dodanie imbiru do naparu czy też herbaty to nie tylko intensywnie rozgrzewający smak, ale i wzmocnienie naszej odporności.

Uzupełnienie asortymentu o nawet pojedyncze sztuki imbiru może sprawić, że dany sklep wyróżni się na tle konkurencji. Mowa szczególnie o sklepach typowo osiedlowych, gdzie ludzie kupują produkty najbardziej potrzebne. Zaoferowanie klientom możliwości wybrania korzenia imbiru wyróżni sklep na tle konkurencji i być może przysporzy ruchu.

A dla miłośników skandynawskiego glögga warto uzupełnić asortyment sklepu o specjalne mieszanki bakalii przeznaczone o grzańca. Dzisiejsi konsumenci bardzo lubią wygodne rozwiązania, toteż gotowe połączenie składników, w odpowiednich proporcjach i uprzednio pokrojonych, powinno przypaść im do gustu.

Wydaje się, że ogólna dbałość o dostępność przypraw korzennych jest niezwykle ważna, gdy mowa o grzańcach w kontekście ostatniego kwartału roku. „Gdy zaczyna się już okres jesienno-zimowy bardzo wielu klientów wybiera świeży korzeń imbiru. Oprócz tego mamy inne dodatki do naparów, na przykład goździki, kardamon, cynamon. Jeżeli chodzi o warianty w proszku raczej są rzadziej wybierane niż świeże dodatki do naparów” – dodaje Agnieszka Górska, wspomniana już właścicielka sklepu w Jachrance.

Nowości i obserwowane trendy

W kontekście ostatnich zmian na rynku alkoholi, czyli coraz większej popularności produktów z segmentu ‘free’ (bezalkoholowe piwo i wino…) warto zwrócić uwagę na rosnącą popularność bezalkoholowych grzańców. Mowa nie tylko o niezliczonych propozycjach na grzańce na bazie herbaty lub naparu, ale także o bezalkoholowym grzańcu na bazie wina. W Polsce już są dostępne w sprzedaży komercyjnej.

Innym trendem obserwowanym wśród konsumentów jest coraz większe zainteresowane nieprzetworzonymi, zdrowymi produktami. W tegorocznym sezonie jesienno-zimowym ciekawą alternatywę zaproponowali Bracia Sadownicy, rozszerzając swoje portfolio o nowe warianty smakowe. Do tłoczonego na zimno soku jabłkowego dodano rozmaite przyprawy korzenne i dodatki, co zaowocowało powstaniem limitowanej serii soków – Grzane Jabłko. Dostępne w czterech wariantach smakowych (cynamon i goździki, pomarańcza z rozmarynem, żurawina i kardamon, cytryna i imbir), smaczne zarówno na ciepło, jak i na zimno. Oprócz walorów smakowych ta alternatywa dla grzańca dostarcza jedną z pięciu dziennych porcji warzyw i owoców zalecaną przez lekarzy.

Rynek grzańców w Polsce

Nie zmienia to jednak faktu, że słowo grzaniec najczęściej kojarzy się jednak z napojem na bazie alkoholu.

Warto również zwrócić uwagę na to, jak ważną rolę w swojej kategorii pełni grzane wino. Jest to alkohol zaliczany do win deserowych, czyli o wiele słodszych niż popularne, stołowe wina. Według danych Nielsena* wina grzane stanowią aż 12% udziału w sprzedaży w swojej kategorii i są jej głównym motorem napędowym. Kupowane zazwyczaj na popularnych w okresie okołoświątecznych jarmarkach, spożywane jedynie w ostatnim i pierwszy kwartale roku są coraz bardziej popularne z wielu względów.

Wydaje się, że rynek grzańca będzie się jeszcze intensywnie zmieniał w ciągu najbliższych lat. Na pewno warto śledzić konsumenckie trendy i odpowiadać na najnowsze potrzeby poprzez uzupełnianie sklepowej półki o coraz liczniejsze warianty, w tym grzańce na bazie białego wina czy też produkty pozbawione alkoholu. Poza tym należy również zadbać o to, aby przyprawy korzenne (tak chętnie wybierane zwłaszcza zimą) były dostępne dla tych, który wolą przygotować grzańca samodzielnie.

Małgorzata Duży
Redaktor


tagi: grzaniec, wino, alkohole, sprzedaż, konsument,